Co zrobić, gdy drugi rodzic utrudnia lub uniemożliwia kontakty z dzieckiem?

Gdy drugi rodzic po raz kolejny nie wydaje dziecka w ustalony weekend, odwołuje spotkanie godzinę przed odbiorem albo przestaje odbierać telefon, największym błędem jest prowadzenie sporu wyłącznie przez wiadomości pełne pretensji. Utrudnianie kontaktów z dzieckiem trzeba od początku traktować jak problem, który może wymagać wykazania przed sądem konkretnymi datami, dokumentami i dowodami.

Polskie prawo rozdziela przy tym dwie kwestie, które rodzice często mieszają: władzę rodzicielską i kontakty z dzieckiem. Nawet rodzic, któremu ograniczono władzę rodzicielską, może mieć prawo do kontaktów. Zgodnie z Kodeksem rodzinnym i opiekuńczym rodzice oraz dziecko mają prawo i obowiązek utrzymywania ze sobą kontaktów. Obejmują one nie tylko osobiste spotkania, lecz także zabieranie dziecka poza miejsce jego stałego pobytu, rozmowy telefoniczne, korespondencję czy komunikację elektroniczną.

Problem zaczyna się wtedy, gdy ustalony model istnieje tylko na papierze.

Najpierw ustal, czy kontakty są wystarczająco precyzyjnie określone

Pierwsze pytanie nie powinno brzmieć: „jak ukarać drugiego rodzica?”, tylko: z czego dokładnie wynika moje prawo do kontaktu i co druga strona miała zrobić w konkretnym dniu?

Jeżeli kontakty funkcjonują wyłącznie na podstawie ustnych ustaleń typu „będziesz widywać dziecko co drugi weekend”, szybkie wyegzekwowanie takiego porozumienia jest znacznie trudniejsze. Przy eskalacji konfliktu potrzebne jest rozstrzygnięcie, z którego jasno wynika, kiedy, gdzie i na jakich zasadach kontakt ma się rozpocząć oraz zakończyć.

Dobre postanowienie lub ugoda nie powinny ograniczać się do sformułowania „ojciec ma prawo spotykać się z dzieckiem dwa razy w miesiącu”. W praktyce trzeba ustalić między innymi:

  • konkretne dni i godziny rozpoczęcia oraz zakończenia kontaktu,

  • miejsce odbioru i odwiezienia dziecka,

  • kto odpowiada za transport,

  • zasady dotyczące weekendów, ferii, wakacji i świąt,

  • możliwość nocowania dziecka u drugiego rodzica,

  • kontakty telefoniczne lub wideo,

  • sposób postępowania w razie choroby dziecka albo innej rzeczywistej przeszkody.

Im mniej precyzyjne orzeczenie, tym więcej miejsca na spór. Formuła „kontakty po wcześniejszym uzgodnieniu stron” przy ostrej relacji między rodzicami potrafi być niemal bezużyteczna, bo każde spotkanie wymaga ponownego porozumienia osób, które właśnie porozumieć się nie potrafią.

Jeżeli nie ma ugody, o sposobie wykonywania kontaktów rozstrzyga sąd opiekuńczy, czyli zasadniczo sąd rejonowy, wydział rodzinny i nieletnich. Wniosek o ustalenie lub zmianę kontaktów podlega obecnie opłacie stałej 100 zł.

We wniosku nie wystarczy napisać, że chce się „częstszych kontaktów”. Trzeba przedstawić własny, wykonalny harmonogram. Na przykład: pierwszy i trzeci weekend miesiąca od piątku od godz. 17.00 do niedzieli do godz. 18.00, połowa ferii zimowych, określona część wakacji oraz naprzemienne święta.

To detal, który później robi ogromną różnicę. Gdy termin jest dokładnie określony, łatwo wykazać, czy doszło do naruszenia.

Jeżeli sprawa sądowa dopiero trwa, a kontakty są faktycznie blokowane przez wiele tygodni lub miesięcy, można rozważyć również wniosek o zabezpieczenie kontaktów na czas postępowania. Nie trzeba czekać na prawomocne zakończenie całej sprawy rodzinnej, aby sąd tymczasowo określił sposób spotkań.

Dokumentuj naruszenia, ale nie zamieniaj dziecka w świadka konfliktu

W praktyce sprawa o wykonywanie kontaktów wygrywa się nie liczbą emocjonalnych wiadomości, lecz jakością materiału pokazującego, co dokładnie wydarzyło się w konkretnych terminach.

Najbardziej użyteczny jest prosty rejestr kontaktów. Dla każdego terminu zapisz:

  • datę oraz godzinę planowanego odbioru,

  • miejsce odbioru,

  • czy stawiłeś się zgodnie z ustaleniami,

  • czy dziecko zostało wydane,

  • jakie wyjaśnienie podał drugi rodzic,

  • jak długo przed kontaktem poinformowano o jego odwołaniu,

  • czy zaproponowano termin zastępczy,

  • jakie wydatki poniosłeś.

Do tego dochodzą wiadomości SMS, e-maile, komunikatory, historia połączeń, potwierdzenia przejazdów, bilety kolejowe, rachunki za hotel czy inne dokumenty mające związek z niedoszłym kontaktem.

Przykład: rodzic jedzie z Krakowa do Katowic po dziecko, kupuje bilety za 160 zł, przyjeżdża o godzinie wskazanej w postanowieniu, a na miejscu dowiaduje się, że dziecko „jednak dziś nie pojedzie”. Taki przypadek trzeba opisać konkretnie: data, godzina, trasa, koszt, wcześniejsza korespondencja i przebieg zdarzenia. Nie wystarczy późniejsze stwierdzenie w sądzie: „ona robi tak cały czas”.

Trzeba też odróżnić utrudnianie kontaktu przez rodzica od sytuacji, w której przeszkoda jest rzeczywista. Hospitalizacja dziecka, wysoka gorączka czy inne zdarzenie uniemożliwiające spotkanie nie jest tym samym co arbitralne odwołanie kontaktu z powodu rodzinnego grilla albo wizyty znajomych.

Szczególnie ostrożnie trzeba podchodzić do argumentu: „dziecko nie chce iść”.

Samo wypowiedzenie tych słów przez drugiego rodzica nie zamyka sprawy. Sąd może badać, dlaczego dziecko odmawia kontaktu, jaki jest jego wiek i stopień dojrzałości, czy odmowa jest utrwalona, czy rodzic sprawujący codzienną pieczę przygotowuje dziecko do kontaktu oraz czy nie wpływa na jego nastawienie.

Jednocześnie sankcji finansowych nie można traktować jak automatu. Po wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 22 czerwca 2022 r. szczególne znaczenie ma sytuacja, w której niewykonanie kontaktu wynika z samodzielnego zachowania dziecka, niewywołanego przez rodzica sprawującego pieczę. W takim przypadku samo stwierdzenie, że kontakt się nie odbył, nie wystarcza do mechanicznego obciążenia tego rodzica sumą pieniężną.

Dlatego nagrywanie płaczącego dziecka telefonem, przesłuchiwanie go po spotkaniu albo namawianie do napisania oświadczenia przeciwko drugiemu rodzicowi to fatalny kierunek. Może zwiększyć konflikt, obciążyć dziecko i ostatecznie zaszkodzić także procesowo.

Lepiej gromadzić obiektywne dowody zachowania dorosłych.

Warto również uważać na własne zachowanie. Jeżeli orzeczenie przewiduje odbiór dziecka o 17.00, a rodzic regularnie pojawia się po 19.00 albo nie odwozi dziecka na czas, sam narusza ustalone zasady. Mechanizm związany z wykonywaniem kontaktów działa w obie strony.

Gdy rozmowy nie działają, można uruchomić sądową procedurę wykonywania kontaktów

Jeżeli istnieje wykonalne orzeczenie albo odpowiednia ugoda, a obowiązki dotyczące kontaktów są naruszane, można przejść do procedury przewidzianej w Kodeksie postępowania cywilnego.

Najczęściej ma ona dwa etapy.

W pierwszym sąd może zagrozić rodzicowi nakazaniem zapłaty oznaczonej sumy pieniężnej za każde naruszenie obowiązków dotyczących kontaktu. Przy ustalaniu tej kwoty bierze pod uwagę sytuację majątkową osoby, której dotyczy zagrożenie.

Nie istnieje jedna ustawowa stawka typu 200 czy 500 zł za niewydanie dziecka. Kwotę określa sąd w konkretnej sprawie. Dlatego żądanie astronomicznej kwoty oderwanej od sytuacji majątkowej drugiej strony nie daje automatycznie lepszego rezultatu.

Co istotne, zagrożenie nakazaniem zapłaty może zostać zamieszczone już w samym postanowieniu regulującym kontakty, jeżeli sąd uzna, że istnieje uzasadniona obawa naruszeń. Wtedy w razie kolejnych problemów sytuacja procesowa może być prostsza.

Jeżeli po wydaniu postanowienia z zagrożeniem naruszenia nadal występują, można przejść do kolejnego etapu i żądać nakazania zapłaty. Sąd ustala wówczas należną kwotę między innymi w zależności od liczby stwierdzonych naruszeń.

To nie jest klasyczna grzywna płacona państwu. Pieniądze są zasądzane na rzecz osoby wskazanej przez przepisy dotyczące wykonywania kontaktów.

Osobną możliwością jest dochodzenie zwrotu uzasadnionych wydatków poniesionych w związku z przygotowaniem kontaktu, który nie odbył się z powodu niewykonania obowiązków przez drugą stronę. W praktyce znaczenie mogą mieć na przykład udokumentowane koszty przejazdu czy noclegu.

Tu pojawia się częsty błąd: rodzic zbiera potwierdzenia wydatków przez rok, ale nie potrafi połączyć poszczególnych rachunków z konkretnymi niedoszłymi kontaktami. Paragon za paliwo sam w sobie niewiele pokazuje. Znacznie mocniejszy jest zestaw: termin kontaktu wynikający z orzeczenia, korespondencja potwierdzająca odmowę wydania dziecka, dowód obecności w miejscu odbioru oraz rachunek dotyczący tego wyjazdu.

Drugi błąd polega na traktowaniu każdej sprawy o kontakty jak wojny o sankcję finansową. Czasami problemem nie jest zła wola drugiego rodzica, lecz po prostu źle skonstruowane orzeczenie sprzed kilku lat. Dziecko zmieniło szkołę, rodzice przeprowadzili się do innych miast, godziny spotkań kolidują z zajęciami albo nastolatek nie akceptuje modelu ustalonego, gdy miał sześć lat.

Wtedy bardziej racjonalny może być wniosek o zmianę sposobu kontaktów, a nie kolejne postępowanie dotyczące naruszeń starego harmonogramu.

Mediacja także może być użyteczna, ale nie w każdej sprawie. Ma sens, gdy oboje rodzice są w stanie negocjować szczegóły i istnieje realna przestrzeń na ugodę. Jeśli jedna strona od miesięcy ignoruje każde ustalenie i wykorzystuje negocjacje wyłącznie do przesuwania terminów, kolejne rundy rozmów mogą jedynie przedłużać okres bez kontaktu.

Nie należy natomiast zakładać, że wezwanie policji automatycznie spowoduje „wydanie dziecka”, jak przy egzekucji rzeczy. Sprawy kontaktów mają własny tryb sądowy, a udział policji w konflikcie przy drzwiach często tylko zwiększa napięcie. Jeżeli dochodzi do zagrożenia bezpieczeństwa, przemocy albo innego zdarzenia wymagającego interwencji, sytuacja jest oczywiście inna.

W sprawie powtarzającego się niewykonywania kontaktów najpierw trzeba ustalić, czy posiadane orzeczenie nadaje się do skutecznego wykorzystania, a później dobrać właściwy wniosek. Przy wielomiesięcznej historii naruszeń albo sporze o przyczyny odmowy dziecka pomoc profesjonalnego pełnomocnika może pozwolić uniknąć składania wniosku opartego na niewłaściwej podstawie.

FAQ – najczęstsze pytania o utrudnianie kontaktów z dzieckiem

Czy drugi rodzic może samodzielnie odwołać kontakty, bo dziecko jest niegrzeczne albo ma słabe oceny?
Nie powinien traktować kontaktu z drugim rodzicem jako nagrody ani kary. Jeżeli istnieje orzeczenie lub ugoda, ustalone obowiązki powinny być wykonywane. Inaczej ocenia się sytuację, gdy istnieje rzeczywista przeszkoda, np. stan zdrowia dziecka.

Czy brak alimentów pozwala odmówić drugiemu rodzicowi kontaktu z dzieckiem?
Nie. Alimenty i kontakty to odrębne kwestie prawne. Zaległości alimentacyjne można egzekwować właściwymi środkami, ale nie należy samodzielnie „rozliczać” ich poprzez blokowanie spotkań dziecka z drugim rodzicem.

Czy ograniczenie władzy rodzicielskiej oznacza brak prawa do kontaktów?
Nie automatycznie. Kontakty z dzieckiem są odrębną instytucją od władzy rodzicielskiej. Ich ograniczenie albo zakazanie wymaga odpowiedniej podstawy związanej z dobrem dziecka.

Czy można otrzymać pieniądze za każdy niezrealizowany kontakt?
Nie automatycznie. Najpierw musi istnieć odpowiednia podstawa dotycząca kontaktów, a w typowym modelu sąd najpierw stosuje zagrożenie nakazaniem zapłaty. Jeżeli naruszenia trwają, może następnie nakazać zapłatę odpowiedniej sumy. Znaczenie ma również przyczyna niewykonania kontaktu, zwłaszcza gdy odmowa pochodzi od samego dziecka.

Ile kosztuje wniosek o ustalenie kontaktów?
Opłata sądowa od wniosku o ustalenie lub zmianę kontaktów wynosi co do zasady 100 zł. Dodatkowe koszty mogą pojawić się np. przy opinii specjalistów, mediacji albo korzystaniu z pełnomocnika.

Czy SMS-y i wiadomości z komunikatora mogą być dowodem?
Tak. Największą wartość mają wtedy, gdy jasno pokazują termin kontaktu, odmowę jego wykonania i przyczynę podaną przez drugiego rodzica. Zrzuty ekranu warto zachować razem z pełnym kontekstem rozmowy, a nie tylko pojedynczym zdaniem.

Co zrobić, gdy dziecko samo mówi, że nie chce iść na spotkanie?
Nie wolno sprowadzać takiej sytuacji do prostego schematu „rodzic blokuje kontakt”. Trzeba ustalić przyczynę odmowy. Znaczenie mają wiek i dojrzałość dziecka, jego relacja z rodzicami oraz to, czy jego stanowisko powstało samodzielnie. Jeżeli problem jest trwały, właściwsza może być zmiana sposobu kontaktów, wsparcie specjalisty albo ponowna ocena sytuacji przez sąd.

Czy trzeba czekać na kilka lub kilkanaście niewydanych kontaktów przed złożeniem wniosku?
Nie istnieje ustawowy próg liczby naruszeń, który trzeba „uzbierać”. Pojedynczy incydent wywołany rzeczywistą przeszkodą zwykle nie powinien być traktowany tak samo jak stały wzorzec zachowania. Jeżeli jednak odmowy się powtarzają, odkładanie działania przez wiele miesięcy utrudnia odbudowanie regularnej relacji z dzieckiem.

Pierwsze działanie powinno być proste: wyjmij postanowienie sądu albo ugodę i sprawdź, czy dokładnie określają dni, godziny, miejsce odbioru i obowiązki obu rodziców. Jeżeli dokument jest precyzyjny, zacznij prowadzić chronologiczny rejestr każdego naruszenia wraz z dowodami. Jeżeli jest nieprecyzyjny albo nie ma go wcale, najpierw ureguluj kontakty w sposób, który da się później wykonać. To ważniejsze niż kolejna emocjonalna wiadomość do drugiego rodzica.

Więcej informacji na: kancelaria adwokacka Tarnowskie Góry.

Leave a reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Ciasteczka

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie plików Cookies. Więcej informacji znajdziesz w polityce prywatności.